Hitchcocowski prysznic

pierogi

W natłoku roboty nie zdążyłam się pochwalić, że praca nad „Seryjnym fotografem” dobiega końca.

Sekwencjonuję właśnie sceny, wciąż zastanawiając się czy lepiej, zgodnie z zasadami, zacząć od mniejszego bum, powoli dochodząc do wystrzelenia bomby atomowej?

Czy też może wstawić jakąś mocniejszą scenę bliżej początku, żeby czytelnik z góry wiedział jak niebezpieczny jest antagonista.

Ciekawa jestem Twojej opinii, stopniować napięcie powoli, czy zacząć od Hitchcock sceny pod prysznicem?

Pisz proszę w komentarzach.

 

Do napisania

PS. Po poprawieniu czterech scen, musiałam dać odpocząć oczom. Pierożki z rakami chodziły za mną od ostatniego odcinka Junior MasterChef’a, nie pytaj dlaczego to oglądam, czasami lepiej nie wiedzieć?:D

No więc, gapiąc się bezmyślnie w okno, wyżywałam się nad ciastem. Nie wiem ile czasu to trwało. Ale wyszło idealne. Delikatne i elastyczne zarazem. Nawet jeżeli nie wydam żadnej z moich powieści, to zrekompensuję sobie stratę dobrą i pożywną kuchnią:D

Stusłówka

Na portalu http://szortal.com/ odkryłam dział „Stusłówka”. Fakt, że można opisać historię w tak niewielu słowach, zrobił na mnie wrażenie.

Musiałam spróbować. Rano zaczęłam pisać wprawki. Po drastycznych cięciach udało mi się ograniczyć opowieść do minimum, ale nie byłam zadowolona. Wieczorem powstał nowy tekst. Życie pisze najlepsze scenariusze:

„Jechał z naprzeciwka. Prędkość przekraczała setkę. Nacisnęłam klakson. Brak reakcji. Zjechałam na krawężnik. Znów klakson. Tor jazdy zmienił się w slalom. Hamował.

Pisk opon. Lusterka musnęły się. Zatrzymał. Odkręciłam szybę, zmusiłam go do tego samego.

– Ograniczenie do dziesięciu kilometrów! Nie widzisz, skurw… – urwałam. Miałam świadka.

Gęba zbordowiała. Zapijaczone oczka błądziły. Drżał na całym ciele.

Wybuchnęłam śmiechem.

– Dlaczego się śmiejesz, mamo?

– Tak odpływa stres – wyjaśniłam.

– Skąd stres?

Po raz pierwszy zignorowałam pytanie córki. Rozpięłam kurtkę. Zwietrzała adrenalina cuchnie.”

Zastanawiam się czy nie pójść tym tropem i nie przyciąć „nieco” seryjnego fotografa…może jutro? Dzisiaj odreagowuję wczorajsze wydarzenie.

Do napisania.