Bohater idealny

Ostatnio przeszłam do ostatniego etapu poprawiania. Pracuję nad postaciami, tuninguje je jak kto woli, i tak dalece się w ten proces zagłębiłam, że zabrakło mi czasu, nie! Cierpliwości, żeby jeszcze o tym mówić.

Może jednak warto o tym pogadać? Jestem jedną z tych osób, które muszą sobie zapisać wątpliwość, i wtedy dopiero zaczynają logicznie myśleć.

Do sedna więc, wciąż zastanawiam się nad fenomenem „udanych” bohaterów. Ogląda się ich lub czyta o nich jednym tchem. Jak to się jednak stało, że są tak wyraziści i interesujący, że chce się z nimi być, a nawet zaprzyjaźnić?

Na to pytanie od miesiąca staram się znaleźć odpowiedź i jedyne co mi się nasunęło po przeczytaniu tysiąca i jeden porad, to fakt, że postać musi bywać nieprzewidywalna, właśnie bywać, a nie być!

Jak nie stworzyć wariata, z którym nikt nie chce obcować, a czytelnik ucieknie zanim wariat pokarze swoje prawdziwe oblicze? Jak wystrzegać się mądrali, który zawsze wie lepiej? Nie chcę płaczki, ani nikogo zagmatwanego.

Błądzę między teoriami Księdza Tischnera a Forum Humorrum i wyłącznie pod kontem postaci oglądam i czytam. Może jeżeli uniknę tych pułapek, a postać będzie wystarczająco spójna… Chyba już wiem w czym rzecz!

Dobrze, że tak się rozgadałam. Wystarczy tylko trochę ociosać te moje postacie. Nie tak wiele przecież trzeba, żeby z beksy zrobić twardziela. To tylko parę skreśleń i kilka ekstra słów.

Ciekawe jak ty radzisz sobie z wyzwaniami? Pisz proszę w komentarzach.